Tak, dziś dzień dostarczenia przesyłki :)
Przy okazji najlepsze życzenia dla wszystkich z 24 listopada :)
Efekt końcowy? No cóż, wyobrażałam to sobie trochę inaczej. Popełniłam kilka karygodnych błędów. Wydruki i wszelakie obrazki tworzą ładne tło więc domek się broni.
Zastanawiałam się jedynie, czy domek nie zepsuje dziecięcej wizji i marzeń o domku dla lalek. Teraz Mała korzysta ze swojej wyobraźni i buduje wymyślone domki z tego co ma pod ręką. Z drugiej strony, jak byłam dzieckiem marzyłam o domku dla lalek. Zobaczymy, czy się jej spodoba :) Trzymajcie kciuki.
A od poniedziałku zaczynam nowy projekt, taki już bardziej na serio (a nawet dwa). Jeden z nich to będzie coś zupełnie nowego, czego jeszcze nie robiłam i do czego przygotowuję się od miesięcy wertując internet w poszukiwaniu wskazówek. Zobaczycie :)
Podsumowanie domku i więcej zdjęć w przyszłym tygodniu :)
PS. Gwiazda załapała się na zdjęcie, chyba chciała zaprezentować swoją nową spódniczkę.
Plan na jutro? Skończyć, żeby w piątek uzupełniać tylko drobiazgami. Mam nadzieję, że się uda.
Chociaż i tak będę uważać, że jest nie ukończony. No ale mogę z czasem dokładać mebli, drobiazgów itd., itp. Najważniejsze, żeby jutro zamknąć podstawę. Myślałam nawet, żeby wspomóc się mebelkami z Ikei, ale po bliższym przyjrzeniu się im stwierdziłam, że jedynie fotel wart jest mojej uwagi, tylko kupować zestaw dla fotela to zupełnie bezsensu, tym bardziej, że cena średnio przyjazna.
Zestawy z Netto, to było coś, szkoda, że żadnego w pobliżu nie ma :(
Dobra, koniec marudzenia czas pokazać obecny etap :)
Salon z kominkiem i czerwoną kanapą, jako głównymi akcentami we wnętrzu. Jest też już choineczka, żeby było weselej i bardziej błyszcząco :)
Kuchnia też już się wyłania powoli.
I na koniec zajawka łazienki. Ups, odbiłam się w lustrze ;P
Szybki rzut oka na sypialnię.
Parę rzeczy jeszcze brakuje, parę może zostać przestawionych. Na razie jest tak, jak widać poniżej :)
Bazą komódki są pudełka po zapałkach :)
Wprawdzie sporo tu ostatnio kręci się postów wokół domku i miniatur, ale czasami dłubię też inne rzeczy. Ostatnio powstał, na specjalne zamówienie, szydełkowy piesek - pudelek. Oczywiście w wersji mini :)
Prawdziwa dama w kapeluszu. Załapała się na szybką sesję w domku i powędrowała do nowej właścicielki (M), którą pozdrawiam serdecznie :)
Położyłam dach, futryny i parapety. Powoli wprowadzają się meble :) baaardzo powoli. A w kolejce jeszcze drobiazgi wykańczające! 24 listopada coraz bliżej. Trzymajcie kciuki :)
Początkowo zamierzałam meble umieścić na stałe, ale ostatecznie większość z nich, z wyjątkiem łazienki i częściowo kuchni, będzie luzem. Przyszła właścicielka sama zdecyduje, gdzie co ustawiać :)
Dach wymaga jeszcze wzmocnienia, na razie mógłby nie przetrwać spotkania z ciekawskimi rączkami Natalii :) Mam nadzieję, że nie będzie nikt próbował przenosić domku podnosząc za dach, bo będzie niezły krach. Ostateczny kształt już widać. Na zdjęciach nawet lepiej niż w rzeczywistości.
Hej! Na wstępie dziękuję za wszystkie komentarze pod kurczakiem pieczonym* :) Cieszę się, że się spodobał, tym bardziej, że uważnie obserwuję min. blogi moich drogich komentatorek i jestem zawsze pod wrażeniem kunsztu, cieprliwości i efektu końcowego.
Trochę czasu minęło od mojego ostatniego wpisu, ale życie rządzi się swoimi prawami.
Nie znaczy to, że nic nie robiłam, a ambitny plan budowy domku na urodziny został odstawiony na bok. Wręcz przeciwnie, po wielu zmianach i trudnościach wreszcie udało mi się postawić ściany :) Wygląda zupełnie inaczej niż na szkicu pierwotnym. Trochę go uprościłam. Poszłam na łatwiznę i ściany oraz podłogi zostały wydrukowane. Na idealne odwzorowanie przyjdzie jeszcze czas... albo i nie, bo mój kolejny projekt to też bardziej wizja artystyczna niż świat rzeczywisty w miniaturze.
No to czas na pierwsze zdjęcia :) Czeka mnie jeszcze wiele pracy, ale mam nadzieję, że do 24 listopada się wyrobię.
Domek ma format 70x55 cm z kominem, głębokość około 30 cm.
Z zewnątrz oklejony ceglanym murem. W środku salon z kuchnią oraz sypialnia z łazienką na piętrze.
A poniżej odsłona fragmentu drugiego domku w budowie.
*Nie uwierzycie, ale maleństwo zainspirowało mego M i zrobił kuraka zapiekanego w ziemniaczkach i cukinii na obiad. Mniam.
Prosto z piekarnika, jeszcze gorące - kurcze zapiekane w ziemniakach i cukini ;)
Meble kuchenne powstają z mozołem i z dodatkami, jak widać powyżej. Kurczak pójdzie do piekarnika, jak mi się uda zrobić otwierane drzwiczki, to może nawet nie zostanie tam na wieki :)