Zaklepane
-
* Od 19 grudnia 2026 r. będę emerytką.*
*Jakkolwiek to brzmi (nie za ciekawie). *
*Zaczynam poszukiwania pracy do dorobienia.*
*I niczym się nie martwię...
3 tygodnie temu
Przymroziło mi kabaczki i dynie. Trzeba było więc zarządzić szybki zbiór do koszyka.
Dynia była młodziutka i szybko zmiękła. W garnku podsmażyłam na oliwie ząbek czosnku i posiekaną gałązkę rozmarynu. Dorzuciłam pomidora obranego ze skórki i dusiłam chwilę. Żeby się nic nie przywarło wlałam trochę rosołu. Do tak przygotowanej podkładki wrzuciłam zapieczoną dynię i dolałam rosołu. Gotowałam kilka minut, tak na oko ;) I zaczęłam doprawiać. Ponieważ dynia sama w sobie ma dość mdły smak, a chciałam uzyskać rozgrzewającą zupę na zimne, jesienne wieczory, to nie żałowałam ani ostrego curry, ani pieprzu cayenne, ani ostrej papryki.
Po doprawieniu zblendowałam wszystko i jeszcze rozcieńczyłam rosołem, żeby nie była za gęsta. Zupa wyszła wyśmienita. Pomijając, że miała ciut za duży ogień i zapluła mi całą kuchenkę i wszystko wokoło.